poniedziałek, 7 września 2015

ateistów od wierzących odróżnia

ateistów od wierzących odróżnia
poziom optymizmu który pozwala
uznać tym drugim wkład
bez potencjału za przejściowe
status quo tworzenia

Ułomność poezji polega

Ułomność poezji polega
Na niestabilnej materii
Jaką jest wrażliwość odbiorcy
Na zawarte w niej treści
I marny potencjał zasobów portfela

z każdym pasem autostrady

z każdym pasem autostrady
z każdą nową nitką metra
szumią w mediach dygnitarze
o sukcesach
których nie ma

zgasiłaś ogień w moich oczach

zgasiłaś ogień w moich oczach
zmroziłaś w żyłach wartką krew
i choć umarłem nadal kocham
bo Cię nie kochać
to jest grzech

przechodniu powiedz Sparcie

przechodniu powiedz Sparcie
o tym że wciąż walczę
codziennie ze sobą
aż mnie diabli biorą
z moimi tekstami

niedziela, 6 września 2015

w sprawie dziury ozonowej

w sprawie dziury ozonowej
sąd zarzucił polskiej krowie
uczestnictwo i to czynne
bo po świeżej koniczynie
cieplarniane puszcza w obieg

Ty jesteś zdrowa na umyśle

Ty jesteś zdrowa na umyśle
to tylko ja z durnymi zasadami
staram się zachować twarz
względem lustra i ścian
gdy dostaję świra

Zwiodłaś moją duszę

Zwiodłaś moją duszę
Na cudne manowce
Dzisiaj jestem ślepy
Po omacku błądzę
Zostać w ZUS czy w OFE

o pragnieniu


utrącony dzban
ciśnij w kąt

nie nasyci już
spierzchniętych ust
nie nakarmi oczu
światłem czarna dziura

ani nawet twoja dłoń
przed spojrzeniem złym
wścibskich srok
perły nie ochroni

zagryzasz zębami ból
przełykasz pustynny piach
ale nie czas jeszcze
na sępi żer

i umieranie

nie tłumacz

nie tłumacz
nie trzeba
masz swoje powody
jak zawsze istotne
więc po co głowić

————————-
więc po co robisz/robić

uśmierć mnie dzisiaj

uśmierć mnie dzisiaj
jak złe wspomnienie
czy wesz bezczelną
drążącą duszę – zrób to
najdroższa nim cię uduszę

pociągają na ulicy

pociągają na ulicy
chłopcy babcie i kibice
i nieważne preferencje
płeć czy rozmiar albo przebieg
kiedy wszystkim z nosa cieknie

(IPOGS, Freestyle) Advocatus swawoli


kiedyś bym uwierzył
wszelkim szarlatanom
dzisiaj już niestety
za zdrętwiałe ciało

skorupka za młodu
niewiarą nasiąkła
a teraz na starość
gdy nie trzeba trzącha

wszystko się rozlewa
na ścianę na boki
przereklamowano
wątpliwe uroki

jesień dla każdego
co innego znaczy
u jednego ósmy
dopiero jest starczym

a u tych ciut młodszych
przy czwartym krzyżyku
ani dobrze kupka
ani dobrze siku

W zielonym jest ładnie lekarzom

W zielonym jest ładnie lekarzom
Zabójczo pięknym w czerwieni
Lecz nie do twarzy grabarzom
W śnieżnobiałych babrać się w ziemi
Atłasowych rękawiczkach

wszystko dziś stawiam

wszystko dziś stawiam
na Tolka Banana
a cienkich Bolków
spuszczam na
szczaw

Ana(l)bella


Wśród wielu wygódek
I pięknych toalet
Żadna spośród znanych
Nie ma tylu zalet

Co wolno stojąca
W zieleni latryna
Nic się nie zapycha
Chociaż nie odpływa

mój tata miał gładkie dłonie

mój tata miał gładkie dłonie
i szorstki jak pumeks głos
lubiłem gdy głaskał po głowie
cierpiałem gdy mówił – dość
bo się mi synku zepsujesz

pogrążony w smutku

pogrążony w smutku
ścinam z bólem drzewa
z duszą na ramieniu
zachwaszczam trawniki
kiedy mnie nie widzą żywi

moja wina bo wypinam

moja wina bo wypinam
mówię co przyniesie ślina
głośno szczekam marnie jadam
wieszam suki na sąsiadach
sorry taki mamy klimat

* * */zakazana piosenka o związkach



rybę zjem
wykrzyknął gość
carpe diem
taki ich los
a pan kucharz
tylko westchnął
śpią w jeziorze

kiedy ten apetyt ma
spośród innych z karty dań
wskazał tą akurat
która pływa wodzie


walnę w łeb
lub przetnę kark
pomyślał lecz
zmiękł Polikarp
bo nagle w piersiach
zabolało

bo czemu ten bezmyślny drań
spośród innych z karty dań
wskazał tą akurat
z którym ów czuł związek


podszedł tam
gdzie siedział gość
skrzywił twarz
i palnął w nos
a potem wrzasnął
podnieś zęby
i idź sobie

kiedy znów tu przyjdziesz jeść
spośród innych z karty weź
karpie są akurat
ze mną spokrewnione

z nadzieją i bez


czekam na ciebie
ty na mnie nie
słucham wpatrzony
w twój każdy gest

ty wprost przeciwnie
słuchasz i nic
jakbym wciąż pukał
w zamknięte drzwi

być może głupi
jest ze mnie chłop
bo wciąż jak frajer
czekam na choć

jedną jedyną chwilę
z tych chwil
w których na moment
uchylisz drzwi

* * */czekałem na Ciebie


czekałem na Ciebie
choć mnie nie było
czy już słyszałaś o tym
że miłość

wbrew złym początkom
i złym nawykom
potrafi wszystko
naprawić

o słowach



mówiłem od siebie
wiele niepotrzebnych słów
miło cię widzieć
do widzenia

jestem byłem
mam
nie będę

niedopowiedzenia

wyrwane z kontekstu
złamane na pół

dzień dobry---
dobra noc---
i już---

mnie nie ma---

szcz(ę)k



opowiem ci o sobie
kim jestem kim nie byłem
opowiem choć nie mogę
bo jestem sukinsynem

opowiem lub wyszczekam
przed tobą swoje żale
i reszcie się odgryzę
dla frajdy nie za szmalec

opowiem ci o sobie
kim jestem ci wyszczekam
gdy zdejmiesz mi kaganiec
i zmienisz się w człowieka

pod skórą mam diabła

pod skórą mam diabła
chociaż z aureolą
i kiedy mnie dobrzy na języki
biorą ja im źle nie życzę
chociaż czuć ich smołą