czwartek, 28 stycznia 2010

stężenie przedśmiertne

/strefa/

usłyszałem wyrok tężeję przy oknie
lodowata pustka wynik zmięty w dłoni
pozytywność wcale nie wyszła na zdrowie
sublimuje dusza stoi śmierć koło mnie

chociaż życie stygnie w zwapniałych arteriach
oczy wydziobują jemiołę gałęziom
mimo iż wciąż słyszę smakuję i widzę
czuję się nieswojo jakby w obcej skórze

nie ma mnie wśród żywych w niebie komplet dusz
została tułaczka albo spadek w dół
pozycję utrzymam chwiejnym telemarkiem
tylko na co komu w piekle galanteria

grzeją smołę w kotle ukrop mi doskwiera
pali znamię ryby wyryte na czole
umieram z gorąca jakbym był tam teraz
a przecież skostniały nadal sterczę w oknie

i wyglądam szansy (wieczny optymista)
tak jak z resztą zawsze bardzo nieporadnie
gdy umrę za głupio napiszę petycję
a po apelacji wszystko się naprawi

/kiedy od zmartwień odtaje wyobraźnia
i durny przestanę nad sobą się użalać/



.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz