/z szuflady/
przycinasz mi skrzydła
by mnie nie poniosły
daleko do raju
muszę tutaj tkwić
co dzień nowych zmarszczek
przybywa na korze
czuję jak korzenie
zaczynają gnić
zamiast krwi żywica
sączy się ospale
popękały miejsca
gdzie pokąsał mróz
coraz mniej zieleni
w koronie zostało
a przy mocnym wietrze
tempo trzeszczy krzyż
lecz nadal formujesz
jakbym był ostatnim
przepalonej gliny
starczyło na spód
miarkę wolnej woli
w donicę wsypałeś
dla mnie to za mało
aby dalej żyć
.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz