na jeden raz czub w korek wszedł
na drugi raz ciut głębiej jest
z kolejnym lepiej, coraz mniej
w prawo jak zegar, w lewo nie
po kilku skrętach miał już dość
spuścił ramiona, podniósł nos
i zaczął ciągnąć, co za gość
korka nie puścił ani ćwierć
ale w głowie było dość
no i poszedł z korkiem gość
daję słowo
nie zalewam

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz