nie martw się matko jutro będzie lepiej
ból kęsami szarpie postrzępione ciało
stopniała nadzieja nie chce wsiąkać w serce
najgorsze obawy nie będzie już lepiej
za gęste powietrze aby nim oddychać
bezradność skroplona w fiolkach paraleków
pompowana co dzień w zwapniałe arterie
dziś już nie pomaga spłowiała skuteczność
przesiąkniętym śmiercią grudniowym powietrzem
syn nie wiedzieć czemu pływa na oparach
twoje myśli przy nim nawet te ostatnie
nie przejmuj się matko Bóg sprawy ogarnie
a gdyby zapomniał
życie bardzo łatwo wyprostuje ścieżki
teraz zamknij oczy zmęczona mamusiu
sny piękne nadchodzą opadają mgły
tam bólu już nie ma tam odnajdziesz spokój
a na swoje dzieci wystarczy zaczekać
spotkasz wszystkie wkrótce
a złe chwile
na zawsze odejdą w niepamięć
.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz