
zawałowym zrostem
z niezwykłą wręcz siłą
brnął moim sercem
atomowy lodołamacz
rwał na strzępy
skamieniałą taflę
wydzierając błękit
białemu szaleństwu
i odbicie nieba
w stworzonym
na obraz
i podobieństwo
nie znajdę już schronienia
w zaroślach bermudzkich trójkątów
nie każdemu po drodze
wieczność tytanów
i
lodowa góra
nie przetrwam
utonę
wabiony na dno
syrenim śpiewem kaszalotów
.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz