/stany nieustalone/
walka z grawitacją
na miękkie poduszki
wstaję
muszę iść
praca stygnie
w garnku pusto
trzy gęby no i takie tam
„Arbeit Macht Frei”
idę
mknę czym się da
na konkretną godzinę
od zawsze spóźniony
zmięta pościel
kłębi myśli
jej zapach smak i oddech
i drżenie kolan
kołysanka wspomnień
ósma za dwie
koniec
nie zdążę
nie uwolnię zniewolonych myśli
walką na łyżki i długopisy
upadek na wyślizganej ścieżce
obolały w ciszy zamarzam
śnieg i ona
spokój
pierwsza oznaka
chwiejnej równowagi
.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz