czwartek, 14 stycznia 2010

na równoważni


/stany nieustalone/

walka z grawitacją
na miękkie poduszki
wstaję
muszę iść
praca stygnie
w garnku pusto
trzy gęby no i takie tam
„Arbeit Macht Frei”

idę

mknę czym się da
na konkretną godzinę
od zawsze spóźniony
zmięta pościel
kłębi myśli
jej zapach smak i oddech
i drżenie kolan
kołysanka wspomnień
ósma za dwie

koniec

nie zdążę
nie uwolnię zniewolonych myśli
walką na łyżki i długopisy

upadek na wyślizganej ścieżce
obolały w ciszy zamarzam
śnieg i ona

spokój

pierwsza oznaka
chwiejnej równowagi

.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz