sobota, 9 stycznia 2010

pantoflarz


na parnasie - ona
pani tysiąca dni
nocą z sił opada
na pachnącą pościel
tuż koło mnie
przytulona czuwa
bym czasem nie uciekł
do świata bez drzwi
o wietrznie roztargnionych oknach

z troską godną matki przykrywa kołderką
sny niespokojne
za piętnaście czwarta
budzik
zmiana warty - ucieka do pracy

świadomość potrząsa
wstawaj - zA nią idź

a ja nie wstaję kolejny poranek
nieskończona historia
łzy których nie ma w kącikach uwierają

pantoflarz śni dalej
o miękkich kapciuszkach


.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz