poutykał auta w stygnących kożuchach
mleczne krajobrazy zimowe miraże
ciągną karawany za pługiem ospale
oczy już odwykły od innych kolorów
wszystko zasypane nie widać oazy
wydmy oblizuje lodowaty podmuch
horyzont ucieka na czas nie zdążymy
w bukłakach pomału kostnieje benzyna
puchate nadzieje topnieją na wietrze
zaspy potopiły pieszych na chodnikach
.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz