poniedziałek, 11 stycznia 2010
ulepiec
ulep mnie od nowa nie z gliny lecz z puchu
aby lepiej lepić troszeczkę pochuchaj
ogrzej ciepłą dłonią zwiń drobniutki kłębek
owiń warstwą śniegu poturlaj po ziemi
aż z małej kuleczki ukręcisz olbrzyma
postaw go pod płotem teraz druga trzymaj
śniegową pigułę przetocz po trawniku
a gdy będzie krągła trzecią mniejszą zlep
ustaw śniegoluda stoi i po krzyku
węgielki marchewka i ten tego tam
zardzewiały garnek nałóż mi głowę
ale ze mnie bałwan miotłę obok wsadź
powstanę jak feniks z białego popiołu
aby ciebie chronić i dla ciebie żyć
i co z tego że wiosną cały się roztopię
nieważne że później będę musiał zgnić
dla twojego ciepła mogę się rozpuścić
taka wola nieba cóż z tego że zła
w każdym razie będę na twój dotyk czekać
a gdy sypnie puchem ulep mnie raz dwa
zanim podmuch wiatru śniegu nie rozsypie
nie zwlekaj maleńka lep mnie
nim wszystko rozdmucha
"chu chu cha ... chu chu cha ...
nasza Zima zła "
.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz