dzisiaj sypie śniegiem
sprzed piętnastu lat
tak samo puchatym
skołowanym wiatrem
nadal pachnie szeptem
ściekającym z warg
Twój miętowy oddech
rozgwieżdżona przestrzeń
/takich chwil
po prostu się nie zapomina/
biały golf na smukłej
niczym strzała szyi
peleryna włosów
miły ciepły głos
krótkie "cześć"
opadłem na kanapę
pamiętam to jak dziś
to chyba nienormalne
/dobrze że piszę
bo nie byłbym wstanie niczego powiedzieć/
zapatrzony utonąłem
w migdałowych oczach
i pomimo wszystko
upływu lat i gorszych dni
nie potrafię w Tobie
tak po prostu się odkochać
chyba już na zawsze
tak mi pozostanie
/gdybym jednak kiedyś coś z tego zapomniał
kopnij mocno w kostkę abym z bólu wył
a wszytko powróci na właściwe tory/
.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz