/do siebie/
chyba rozumiem
tak przynajmniej
widzę sprawy
kiedy odchodzę od zmysłów
i najwyraźniej
nie potrafię samotnie żyć
wysyłam sygnały
jeden za drugim
i co
i nic
zagadkowo milczysz
"szlag by to trafił"
rzucam niełasce wyzwanie
i ku uciesze tłumów
tak się z reguły składa
że pomimo milionów
bardziej prawdopodobnych celów
akurat na mnie wypada
gdy ból ciut osłabnie
podejmuję trud
ping pong
ping ping
i znowu nic
jak grochem o ścianę
.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz