/z szuflady/
pamiętam egzamin mój na A-Wu-eFie
z ciekawym tematem
o etyce w sporcie
zachciałem być szczery
i tak napisałem
"że wbrew temu co twierdził
Pierre de Coubertin
w rywalizacji face to face
wygrywa zawodnik z większym
arsenałem"
i choć mój argument
nie przekonał grona
/z resztą trudno wszystkich
do swego przekonać/
do dziś w mediach słychać
że naszym wciąż źle
a to wiatr wieje w oczy
lub za bardzo pod narty
a to że mógł więcej
ale antybiotyk
że mamy pod słońce
lub zamiast rozegrać jedną
musieliśmy grać aż dwie /połowy/
coś z tym Coubertinem
jednak jest nie halo
skoro jedni mogą
choć nie w pełni sprawni
a naszych choć zdrowych
prześladuje pech
prawie za każdą razą
.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz