/z szuflady/
moją do niedawna małą też już trafiło kobietą
wydaje się taka dorosła w rysach nadal dziecko
/za to charakter i owszem - niczego sobie
jak wszystko po mamie/
zanim zaplecie warkocze i wchłonie śniadanie
martwi się i głowi w czym ma pójść do szkoły
kiedy pokazuję ciuchów pełną szafę
patrzy w moją stronę i z politowaniem wzdycha:
"jesteś tylko tatą kiepsko czaisz bazę
nie znasz się kompletnie na guście dziewczynek
tamto jest niemodne w tej kolor się gryzie
a w to już nie wejdę taką mam figurę"
na moją sugestię: "że może mundurek"
gasi propozycję jednym krótkim słowem: "nie"
"dlaczego - nie i koniec"
w końcu w garderobie na dnie starej szafy
wyczaiła białą jak śnieg suknię mamy
wcisnęła na siebie i poszła do szkoły
zupełnie jak mama zanim ślub z nią wziąłem
.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz