sobota, 30 stycznia 2010

kokon

/z szuflady/

u zbiegu ulic rozbrat i dobrej
zagubiłem przeszłość myląc dalszą drogę
dobrze że poboczem przejechać się dało
nie każdy ubytek załatasz pieniądzem

spójrz tylko na dziury w asfaltowej jezdni
tu wybój tam wyrwa z sercem jest podobnie
pusta ramka zdjęcia krzyczy na kominku
blizna znaczy kreską posiepane ściegi

wczoraj tak odległe bez perspektyw jutro
amnezja zaciera monografię przeżyć
tożsamość umarła a wraz z nią świadomość
stoję na rozdrożu nie patrzę za siebie

pustka za plecami tłum gapiów koło mnie
co się pan tak gapisz no ruszaj człowieku
podążać przed siebie czy skrótem na lewo
wybrać muszę jedno zjeżdżam nieco z drogi

w ostatniej sekundzie odzyskuję pion
jednak prę do przodu chociaż nawet nie wiem
czy jestem wierzący czy otworzą bramy
chwała zwyciężonym słychać głos w fanfarach

biada wszystkim ludziom bez jasnej przeszłości
niech dzielą los grzesznych niech zostaną w mroku

pozbierałem myśli zostałem na ziemi
szeroko rozwarłem zalepione oczy

i cisnąłem w niebo wyrzuty sumienia
tu jest moje miejsce róg rozbrat i dobrej
przedsionek przedpiekla lub innej przyszłości
której stawię czoła jako wolny człowiek


.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz