czwartek, 18 lutego 2010

o zamaskowanym de la Vedze

/bajki Don Chichota/

nie mógł jak lew walczyć
pozostał więc lisem
wprawnym ruchem kity
wycinał zygzaki
i choć wielki macho
lubił się przebierać
nikt mu nie miał za złe
że sobie używał

spokojny Don Diego
niesforny Murieta
trudno w Kalifornii
"chuść" jak Robin z Locksley
buritos tequila
tobasco w przedbiegach
a zamiast papai
dorodne cojones

nawet wtedy odwaga
nie rosła na drzewach

za to seniority
gorące jak ogień
podrywały wdziękiem
oręż niejednemu


.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz