w czarną, krótką szyję
wrzyna się obroża
łańcuch ogranicza
za swobodny krok
z przetrąconą dumą
nie za wiele można
na złość wredna mucha
oblizuje nos
miska prawie pusta
błyszczy w kępach trawy
w wykopanym dole
kusi miły chłód
dziobią wścibskie kawki
nieruszone gnaty
na środku podjazdu
przeciąga się kot
i niby spokojnie
czas przed domem płynie
prawdziwa sielanka
rzekłby nawet ktoś
gdyby nie ta zadra
tkwiąca w łepetynie
czym sobie zasłużył
na tak marny los
.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz